Rozdział trzeci :
Nie wiedziałam czy odebrać czy nie. Z policzka Oli coraz bardziej ciekła krew.
Odebrałam . W słuchawce usłyszałam głos Harrego . Pierdolił coś po angielsku , nie mogłam ogarnąć . Zrozumiałam tylko , że odczytali nasz list i z chęcią się z nami spotkają w Londynie . ^^. Poinformowałam ich tym , że miałyśmy wypadek . Harry zaniemówił , spytałam czy jest . Odpowiedział , że tak . Powiedziałam mu , że zbytnio nie mogę rozmawiać , ponieważ ratownicy wiozą Olę do szpitala. Zdążył zapytać do jakiego . Odpowiedziałam: Wellington. Powiedział , że przyjedzie .
Trafiliśmy do szpitala Wellington. Ola została od razu podłączona do kroplówki , i zrobili jej wszystkie potrzebne prześwietlenia . Siedziałam na korytarzu . Usłyszałam głośny huk drzwi . Przyszedł Harry . Starałam się nie płakać , ale było ciężko. Spojrzał na mnie , i jego policzek uniósł się lekko. Na jego twarzy pojawił się uśmiech . Odwzajemniłam go .
Z sali lekarskiej wyszedł lekarz z wynikami Oli .
- I .. jak ?- spytałam
- Nie ma powodu do zmartwień . - odpowiedział lekarz.
Ja i Harry bardzo się ucieszyliśmy . Poczułam ulgę .
- Kiedy będzie mogła wyjść ze szpitala ?
- Za 2 dni . Wcześniej nie .
Jednak tym się bardzo zmartwiłam . Przecież nie miałyśmy wykupionego długiego pobytu w Londynie .
- Harry... Dziękuję , że pofatygowałeś się przyjechać . Ale nie chcę już zabierać twojego czasu . Na pewno masz wiele innych ważnych spraw do załatwienia, niż siedzenie tu ze mną . - stwierdziłam .
- Przecież ty tez tu nie musisz cały czas siedzieć . -odparł .
- Jak to nie , przecież moja przyjaciółka mnie teraz potrzebuje, zmartwiła by się gdyby się obudziła a mnie nie byłoby przy niej.
- Ale na pewno ucieszyła by się gdyby wiedziała , że to dzięki Tobie trafiła tutaj i nic jej nie jest .
- Może masz rację . Ale.. I tak nie mam gdzie pójść . Nie mamy pieniędzy na kupienie nocy w Hotelu . Może to i dobrze , że Ola trafiła do szpitala. Przynajmniej będziemy miały gdzie spać . - stwierdziłam stanowczo .
- Jak to . . Przecież nie zostawię Cię tutaj .. Przenocujesz u mnie tyle ile będziesz chciała . W domu jest dużo pokoi , będziesz miała swój pokój .
- Ale jak ja Ci się potem odwdzieczę ?!
- Nie będziesz musiała . Wystarczy , ze pójdziesz teraz ze mną . .
- To chodźmy . ; >
-------------------------------> Minęło pół godziny i w końcu dotarliśmy do domu Harrego .
- To tu mieszkasz ?
- Tak, dziwne ?
-Nie po prostu z tego co pisały fanki twój dom wydawał się zupełnie inny .
- Heh. Przecież nie każdy może wiedzieć gdzie mieszkam . Przez moje wspaniałe fanki nie mógłbym wyjść nawet z domu .
- Też racja . Nie martw się nie powiem nikomu gdzie mieszkasz . . Mam tylko do Ciebie jedną prośbę .
- No słucham .
- Nie pomyśl sobie , że chcę Cię wykorzystać . Nie chcę żebyś pomyślał, że jestem jak każda inna twoja fanka. Tylko dla pieniędzy . Chcę Cię poznać jako zwykłego chłopaka Harrego , a nie jakko jednego z pięciu chłopaków 1D. Mam nadzieję , że Cię nie zawiodę. I że, mi zaufasz .
- Wiesz, każda dziewczyna tak mówi ale jak przychodzi co do czego to zachowuje się jak Eleanor Calder.
-A czyli jednak to prawda , że jej nie lubisz ?!
- Może nie to , ze jej nie lubię , ale nie przepadam za nią . Nie lubię być w jej towarzystwie . . Nie zezłość się na mnie ale nie lubię rozmawiać na te tematy z osobami których nie znam zbyt dobrze . Ja nic o Tobie nie wiem. Nie wiem skąd jesteś , ile tak na prawdę masz lat . Więc może zmieńmy temat . . Chodź pokażę Ci twój pokój .
- Harry to nie musi być pokój oddany dla mnie czy po prostu dany mi . Chciałabym tylko łóżko i nic więcej . Nie będę ci długo siedziała na głowię . Muszę ci się jakoś odwdzięczyć więc wybacz , ale pójdę teraz szukać pracy .
-Karolina ! Czekaj!! Powiedziałem już, że nie chcę żadnych pieniędzy . Wygrałyście wraz z Olą konkurs. Leciałyście samolotem który był jako gratis w tym konkursie . I miałyście w nim wypadek . Więc muszę to wynagrodzić i dać ci schronienie , bo taka moja rola .
- Ale Harry . . .
- Chodź już . Jak chcesz pójdziemy teraz do tego szpitala w którym leży Ola , a potem trochę się przejdizmey . Hmm. ?
- Świetny pomysł . Harry to prawda , ze mieszkacie razem z chłopakami ? Wszyscy razem ?
- Tak ^^. Przynajmniej mniej czynszu .heh
- Sprytny jesteś. ; p
- A gdzie jest teraz Louis,Liam,Zayn, Niall ?Skoro nie ma ich teraz z Tobą ? ; ]
- Wyskoczyli na miasto , do MilkShake .
- Znowu pokrzyżowałam Ci plany ?
- Nie znowu ! I tak mi się nie chciało z nimi tam iść .
- Aham . Skoro będziemy ze Sobą chwilowo mieszkać wypadałoby się lepiej poznać .
-Masz rację . - stwierdził .
-To może powiesz co lubisz robić poza śpiewaniem ?
- Lubię oglądać sporty . Często chodzę na mecze piłki ręcznej i siatkówki . A ty co lubisz robić ?
- LUBIMY TO SAMO ! . ; ) . A tak poza tym to co jeszcze ?
- Lubię przebywać na świeżym powietrzu , rolki rower coś w tym stylu .
- To tak jak jaaa. Ale pacz , czy tam daleko to nie jest Ola ?
- No coś ty Ola ?! Przecież ona jest w szpitalu .
- Własnej przyjaciółki bym nie poznała ?
- Wydaję mi się , że to nie ona .
Zbliża się . TO ona ! Ale co ona tu robi . Miała wyjść dopiero jutro .
- Ola co ty tu robisz ?
- Jestem . A tak na serio to... Wypisali mnie wcześnie j .
- Mam dobrą wiadomość . Harry z chęcią zaproponował nam mieskzanie u niego tylko ile będziemy chciały . Może w końcu poznasz Nialla. Tak chciałąś go poznać .
Harry . To może wrócimy do Ciebie bo robi się już późno .
Dobrze - stwierdził .
A chłopcy nie będą mieli nic przeciwko , że nowe współlokatorki ?
No coś ty ! A nawet jeśli to przecież jesteście ze mną i nie mają prawa was wygonić ! Oni tacy nie są !
Ale mi zimno . .
Daleko jeszcze ?
Nie. Z 5 minut i będziemy już u nas .
U nas ? Jak to u nas ? Chyba raczej u Ciebie !
Nie, mieszkacie u mnie wiec u nas .
Weszliśmy do domu . Dalej było mi zimno . Może masz gorączkę - spytał Harry . Niee, czułabym to po sobie . - odparłam .
Połóż się na kanapie, a ja w tym czasie przyniosę termometr i tabletki na ból głowy .
Przyniósł termometr , trzymałam go przez 3 minuty i wyszło 38 . Masz gorączkę!
Nie tak tragiczną ! - odparłam . Było gorzej . Nic mi nie jest . Nie wstawaj z łóżka !!! Zakazuję ci tego ! Harry na prawdę nic mi nie jest .
Jeżeli nic Ci nie jest to mogę ci coś powiedzieć ?
Tak , śmiało . Mów .
Wiesz bo nie wiem jak Ci to powiedzieć ale od kąt Cię spotkałem wiedziałem już , że będziesz miłością mojego życia. Może to zabrzmieć głupio bo co chłopak w moim wieku może wiedzieć o prawdziwej miłości . Ale ja to czuję . i chociaż znamy się dopiero dwa dni czuję , że gdybyśmy tylko spróbowali udałoby się nam !
Teraz tylko wszystko zależy od Ciebie . Ja poczekam ile tylko będziesz chciała .
Nie dał mi dojść do słowa . Po swoim długim wyznaniu miłosnym do mnie dał mi całusa w policzek i odszedł . Gdy miałam go zawołać do domu weszli chłopcy . . .
poniedziałek, 13 sierpnia 2012
poniedziałek, 30 kwietnia 2012
Rozdział Drugi.!
Rozdział drugi :
Odkąd list został wysłany minęły już trzy miesiące. Przez ten długi czas chłopcy nie zadzwonili. ; c
Zastanawiałyśmy się , czy to może my mamy coś z telefonami , czy może jak wcześniej wspomniałyśmy chłopcy pomyślą , że kolejne ' zwariowane i spragnione fanki chcą się z nimi spotkać ' . Obie stwierdziłyśmy, że nie mamy po co tam lecieć. Powiedziałam cioci, że na wakacje może zamówić nam bilety do Belgi. Jeździmy tam co roku. Tym razem zapytałam się Oli czy nie chciałaby pojechać ze mną. Zadziwiła mnie bardzo jej odpowiedź ponieważ byłam przekonana , że się zgodzi. Ta jednak odparła:- No chyba sobie żartujesz.!! Tyle czekałyśmy , aby do nas zadzwonili, tyle się trudziłyśmy . A ty teraz tak po prostu chcesz odpuścić.?
- Nie wiem jak ty, ale ja nie mam zamiaru odpuścić.Nawet jeżeli ich nie spotkamy to ten pobyt tam zapamiętamy do końca życia.!!
Po tych słowach , które wykrzyczała z siebie dziewczyna w słuchawce zapanowała cisza...
Żadna z nas nie wiedziała co teraz powiedzieć.
Nie było już nad czym się zastanawiać. - stwierdziłam.
Rozłączyłam się. Po czym stwierdziłam , że miała racje. W takim momencie gdy jesteśmy już tak blisko wygranej nie mogę się poddać.! Mama co do naszej wyprawy , od początku miała wątpliwości. Jednak zapewniłam ją , że poradzę sobie. Znajdę pracę, i mieszkanie. Mijały dnie i noce, tygodnie i miesiące..
Wreszcie nadszedł wielki dzień. Zakończenie roku szkolnego!
Na ten dzień czekałam od bardzo długa. Jak zwykle zadzwoniłam do przyjaciółki , aby zapytać w co się ubrać. Ona podpowiedziała mi , że ubrała białą bluzkę i spódniczkę. Zapytałam czy ma swoje koturny?
Tak- odparła.
Ubiorę się tak samo - stwierdziłam.
Na 11:00 3 gimnazja musiały stawić się na hali.
Jednak jak to każda dziewczyna , spóźnia się i nigdy nie jest na wyznaczoną porę. Tym razem nie spóźniłyśmy się długo z Olą. To przecież tylko pięc minut. Kiedy chwyciłam za klamkę od hali, wiedziałam , że mina nauczycieli nie będzie radosna. 1..2..3..weszłyśmy. Tak jak się spodziewałyśmy nauczycieli patrzeli na nas krzywo. Za bardzo się tym nie przejmowałyśmy. Gdy dyrektor przemawiał nikt go nie słuchał. Gdy on przemawia pięć minut ja zasypiam już na pierwszej. Po trzech godzinach męczarni przystąpiliśmy do rozdania świadectw. Wiedziałam na samym początku , że nie będę miała świadectwa z czerwonym paskiem .. Nadeszła w końcu moja klasa (3d). Z mojej klasy wywołani zostali:
Aleksandra
Olek
Ula
Maurycy
...
i w pewnej chwili zostało wyczytane moje nazwisko. Na początku myślałam , że się pomylili. Obliczając wcześniej sama moją średnią wychodziło mi , że mam :4,71. Więc matematyk musiał mi podwyższyć ocenę ^^.
Po rozdaniu świadectw uciekliśmy w z hali. Koledzy zapytali się nas czy idziemy oblewać z nimi zakończenie roku. Nigdy nie odmawiamy..
Wypiłyśmy 3 piwa, po czym stwierdziłyśmy , że PAS.!
Po powrocie do domu , była już późna godzina . Wiec zaproponowałam Oli nocleg u mnie. Ta jak zwykle się zgodziła. Zasnęłyśmy jak małe dzieci o 24:00. Chyba źle podziałało na nas to piwo..
Następnego ranka gdy się obudziłyśmy była godzina 13. Było bardzo gorąca, więc postanowiłyśmy pojechać na plaże. W drodze na plaże, w tramwaju oblało nas piwem dwóch pijanych facetów. Więc zawróciłyśmy do domu.
Wreszcie nadszedł 28 lipca. Jeszcze nie spakowałam się do końca, a Ola już po mnie była.Samolot miałyśmy na 15:27. Miałam czas- pomyślałam . Nie ma co się spieszyć. Jednak Aleksandra byłą innej myśli.. Rodzie wygonili mnie już z domu. Żegnając się z nimi bardzo ich przytuliłam , ucałowałam, i powiedziałam , że będę im kartki z Londynu wysyłać. Miałam cztery zapełnione walizki+ duża torba. Doszłyśmy w końcu na lotnisko. Zostało nam jeszcze 10 minut więc kupiłyśmy sb napoje.
W końcu przyleciał nasz samolot, byłam bardzo podekscytowana , ponieważ pierwszy raz w swoi, życiu leciałam samolotem. Po godzinnym siedzeniu w samolocie , zaczęła boleć mnie dupa. A przed nami był jeszcze 5 godzinny lot. Mija 3 godzina lotu. Nagle samolot zaczął się bardzo kołysać , jak gdyby pilot stracił panowanie nad samolotem..
Siedziałyśmy jak wryte w tych fotelach, bo nie wiedziałyśmy jak mamy się zachować w tej sytuacji..
Czułam jak powoli , spadaliśmy w dół. Ola zrobiła się na twarzy blada jak ściana. Myślałam , że zaraz na mnie zwymiotuje .
Samolot runął. Odbiłam głową od fotela, ale nic mi się nie stało. Ola jednak, wyglądała jak trup. Z policzka ciekłą jej krew. Zaczęłam wrzeszczeć..
Krzyczeć pomocy,. Jednak nikt nie był w stanie mi pomóc.
W najmniej oczekiwanym momencie zadzwonił telefon.. Na ekranie wyświetlił się zagraniczny numer..
Odkąd list został wysłany minęły już trzy miesiące. Przez ten długi czas chłopcy nie zadzwonili. ; c
Zastanawiałyśmy się , czy to może my mamy coś z telefonami , czy może jak wcześniej wspomniałyśmy chłopcy pomyślą , że kolejne ' zwariowane i spragnione fanki chcą się z nimi spotkać ' . Obie stwierdziłyśmy, że nie mamy po co tam lecieć. Powiedziałam cioci, że na wakacje może zamówić nam bilety do Belgi. Jeździmy tam co roku. Tym razem zapytałam się Oli czy nie chciałaby pojechać ze mną. Zadziwiła mnie bardzo jej odpowiedź ponieważ byłam przekonana , że się zgodzi. Ta jednak odparła:- No chyba sobie żartujesz.!! Tyle czekałyśmy , aby do nas zadzwonili, tyle się trudziłyśmy . A ty teraz tak po prostu chcesz odpuścić.?
- Nie wiem jak ty, ale ja nie mam zamiaru odpuścić.Nawet jeżeli ich nie spotkamy to ten pobyt tam zapamiętamy do końca życia.!!
Po tych słowach , które wykrzyczała z siebie dziewczyna w słuchawce zapanowała cisza...
Żadna z nas nie wiedziała co teraz powiedzieć.
Nie było już nad czym się zastanawiać. - stwierdziłam.
Rozłączyłam się. Po czym stwierdziłam , że miała racje. W takim momencie gdy jesteśmy już tak blisko wygranej nie mogę się poddać.! Mama co do naszej wyprawy , od początku miała wątpliwości. Jednak zapewniłam ją , że poradzę sobie. Znajdę pracę, i mieszkanie. Mijały dnie i noce, tygodnie i miesiące..
Wreszcie nadszedł wielki dzień. Zakończenie roku szkolnego!
Na ten dzień czekałam od bardzo długa. Jak zwykle zadzwoniłam do przyjaciółki , aby zapytać w co się ubrać. Ona podpowiedziała mi , że ubrała białą bluzkę i spódniczkę. Zapytałam czy ma swoje koturny?
Tak- odparła.
Ubiorę się tak samo - stwierdziłam.
Na 11:00 3 gimnazja musiały stawić się na hali.
Jednak jak to każda dziewczyna , spóźnia się i nigdy nie jest na wyznaczoną porę. Tym razem nie spóźniłyśmy się długo z Olą. To przecież tylko pięc minut. Kiedy chwyciłam za klamkę od hali, wiedziałam , że mina nauczycieli nie będzie radosna. 1..2..3..weszłyśmy. Tak jak się spodziewałyśmy nauczycieli patrzeli na nas krzywo. Za bardzo się tym nie przejmowałyśmy. Gdy dyrektor przemawiał nikt go nie słuchał. Gdy on przemawia pięć minut ja zasypiam już na pierwszej. Po trzech godzinach męczarni przystąpiliśmy do rozdania świadectw. Wiedziałam na samym początku , że nie będę miała świadectwa z czerwonym paskiem .. Nadeszła w końcu moja klasa (3d). Z mojej klasy wywołani zostali:
Aleksandra
Olek
Ula
Maurycy
...
i w pewnej chwili zostało wyczytane moje nazwisko. Na początku myślałam , że się pomylili. Obliczając wcześniej sama moją średnią wychodziło mi , że mam :4,71. Więc matematyk musiał mi podwyższyć ocenę ^^.
Po rozdaniu świadectw uciekliśmy w z hali. Koledzy zapytali się nas czy idziemy oblewać z nimi zakończenie roku. Nigdy nie odmawiamy..
Wypiłyśmy 3 piwa, po czym stwierdziłyśmy , że PAS.!
Po powrocie do domu , była już późna godzina . Wiec zaproponowałam Oli nocleg u mnie. Ta jak zwykle się zgodziła. Zasnęłyśmy jak małe dzieci o 24:00. Chyba źle podziałało na nas to piwo..
Następnego ranka gdy się obudziłyśmy była godzina 13. Było bardzo gorąca, więc postanowiłyśmy pojechać na plaże. W drodze na plaże, w tramwaju oblało nas piwem dwóch pijanych facetów. Więc zawróciłyśmy do domu.
Wreszcie nadszedł 28 lipca. Jeszcze nie spakowałam się do końca, a Ola już po mnie była.Samolot miałyśmy na 15:27. Miałam czas- pomyślałam . Nie ma co się spieszyć. Jednak Aleksandra byłą innej myśli.. Rodzie wygonili mnie już z domu. Żegnając się z nimi bardzo ich przytuliłam , ucałowałam, i powiedziałam , że będę im kartki z Londynu wysyłać. Miałam cztery zapełnione walizki+ duża torba. Doszłyśmy w końcu na lotnisko. Zostało nam jeszcze 10 minut więc kupiłyśmy sb napoje.
W końcu przyleciał nasz samolot, byłam bardzo podekscytowana , ponieważ pierwszy raz w swoi, życiu leciałam samolotem. Po godzinnym siedzeniu w samolocie , zaczęła boleć mnie dupa. A przed nami był jeszcze 5 godzinny lot. Mija 3 godzina lotu. Nagle samolot zaczął się bardzo kołysać , jak gdyby pilot stracił panowanie nad samolotem..
Siedziałyśmy jak wryte w tych fotelach, bo nie wiedziałyśmy jak mamy się zachować w tej sytuacji..
Czułam jak powoli , spadaliśmy w dół. Ola zrobiła się na twarzy blada jak ściana. Myślałam , że zaraz na mnie zwymiotuje .
Samolot runął. Odbiłam głową od fotela, ale nic mi się nie stało. Ola jednak, wyglądała jak trup. Z policzka ciekłą jej krew. Zaczęłam wrzeszczeć..
Krzyczeć pomocy,. Jednak nikt nie był w stanie mi pomóc.
W najmniej oczekiwanym momencie zadzwonił telefon.. Na ekranie wyświetlił się zagraniczny numer..
sobota, 21 kwietnia 2012
Rozdział pierwszy.
Rozdział pierwszy:
Jedno spojrzenie, a od razu życie pięknieje. <3
Co rana , dzień rozpoczyna się tak samo.. Wstaję<zazwyczaj o 7:00> , jem śniadanie <jednak zanim je zjem zdążę się nim ubrudzić> , ubieram się i wychodzę do szkoły.
Jednak ten dzień był zupełnie innym dniem niż wszystkie.. <3. Była sobota , więc wstałam o 11:00. W pokoju było bardzo zimno , wiec musiałam się szybko ubrać, czego bardzo nie lubię . Ubrałam się w biało niebieska tunikę, i czarne leginsy. Kiedy poszłam do łazienki rozczesać włosy , usłyszałam głośnie dzwonienie mojego telefonu. Szybko rzuciłam szczotkę i pobiegłam odebrać telefon. Jednak było już za późno.. Odblokowując telefon zauważyłam , że mam dwa nieodebrane połączenia od mojej przyjaciółki Aleksandry. Nie mogłam oddzwonić , ponieważ nie miałam nic na koncie. Czekałam,aż zadzwoni znowu . Nie musiałam długo czekać , kolejny raz zadzwoniła po pięciu minutach . Przez przypadek ją rozłączyłam. Poszłam po mamy telefon i szybko do niej zadzwoniłam. Ola mówiła z takim przejęciem ,że z całej rozmowy pięciominutowej zrozumiałam tylko 10 słów. Więc wytłumaczyłam jej żeby mówiła wolniej i wyraźniej. Wydusiła w końcu z siebie słowo, po słowie. A na końcu zapytała : - i jak.?
- odebrało mi mowę .! . Właśnie dowiedziałam się , że wygrałyśmy bilety do Londynu na cały rok.! Byłam wniebowzięta .! Wyjeżdżamy już 28 lipca .!!! To już niedługo - odparła. Ale zanim tam pojedziemy , musimy spełnić naszą umowę. ! - Napiszemy do nich list, który musimy pięknie ozdobić.! Nazajutrz spotkałyśmy się u mnie aby go napisać. Zastanawiałyśmy się jak go sformułować aby był krótki , i na temat .Na znakomity pomysł wpadła Ola. W liście napisałyśmy :
Cześć jestem Karolina .(16 lat)
Cześć jestem Aleksandra. (16 lat)
Bardzo was lubimy , więc wzięłyśmy udział w waszym konkursie w którym do wygrania były dwa bilety do Londynu.!
Nie spodziewałyśmy się , ze aż tak dużo wiemy na wasz temat. Pisałyśmy to co nam najbardziej do was pasowało. Jednak internet był niezawodny.Mamy wielką nadzieję , że może was spotkamy w Londynie.
Podałyśmy też swoje numery telefonów, i swoje zdjęcia.
(list został napisany w języku angielskim).
Przed sobą mówiłyśmy , że na pewno do nas nie zadzwonią. Jednak każda z nas w głębi serca miała nadzieję , ze jednak zadzwonią.
Z każdym dniem co raz bardziej byłyśmy przekonane , żeby jednak wysłać ten list. Bałyśmy się jednak , czy sobie nie pomyślą , ze jakieś zwariowane i spragnione fanki chcą się z nami spotkać. List został wysłany dnia : 14-ego lutego.
Jedno spojrzenie, a od razu życie pięknieje. <3
Co rana , dzień rozpoczyna się tak samo.. Wstaję<zazwyczaj o 7:00> , jem śniadanie <jednak zanim je zjem zdążę się nim ubrudzić> , ubieram się i wychodzę do szkoły.
Jednak ten dzień był zupełnie innym dniem niż wszystkie.. <3. Była sobota , więc wstałam o 11:00. W pokoju było bardzo zimno , wiec musiałam się szybko ubrać, czego bardzo nie lubię . Ubrałam się w biało niebieska tunikę, i czarne leginsy. Kiedy poszłam do łazienki rozczesać włosy , usłyszałam głośnie dzwonienie mojego telefonu. Szybko rzuciłam szczotkę i pobiegłam odebrać telefon. Jednak było już za późno.. Odblokowując telefon zauważyłam , że mam dwa nieodebrane połączenia od mojej przyjaciółki Aleksandry. Nie mogłam oddzwonić , ponieważ nie miałam nic na koncie. Czekałam,aż zadzwoni znowu . Nie musiałam długo czekać , kolejny raz zadzwoniła po pięciu minutach . Przez przypadek ją rozłączyłam. Poszłam po mamy telefon i szybko do niej zadzwoniłam. Ola mówiła z takim przejęciem ,że z całej rozmowy pięciominutowej zrozumiałam tylko 10 słów. Więc wytłumaczyłam jej żeby mówiła wolniej i wyraźniej. Wydusiła w końcu z siebie słowo, po słowie. A na końcu zapytała : - i jak.?
- odebrało mi mowę .! . Właśnie dowiedziałam się , że wygrałyśmy bilety do Londynu na cały rok.! Byłam wniebowzięta .! Wyjeżdżamy już 28 lipca .!!! To już niedługo - odparła. Ale zanim tam pojedziemy , musimy spełnić naszą umowę. ! - Napiszemy do nich list, który musimy pięknie ozdobić.! Nazajutrz spotkałyśmy się u mnie aby go napisać. Zastanawiałyśmy się jak go sformułować aby był krótki , i na temat .Na znakomity pomysł wpadła Ola. W liście napisałyśmy :
Cześć jestem Karolina .(16 lat)
Cześć jestem Aleksandra. (16 lat)
Bardzo was lubimy , więc wzięłyśmy udział w waszym konkursie w którym do wygrania były dwa bilety do Londynu.!
Nie spodziewałyśmy się , ze aż tak dużo wiemy na wasz temat. Pisałyśmy to co nam najbardziej do was pasowało. Jednak internet był niezawodny.Mamy wielką nadzieję , że może was spotkamy w Londynie.
Podałyśmy też swoje numery telefonów, i swoje zdjęcia.
(list został napisany w języku angielskim).
Przed sobą mówiłyśmy , że na pewno do nas nie zadzwonią. Jednak każda z nas w głębi serca miała nadzieję , ze jednak zadzwonią.
Z każdym dniem co raz bardziej byłyśmy przekonane , żeby jednak wysłać ten list. Bałyśmy się jednak , czy sobie nie pomyślą , ze jakieś zwariowane i spragnione fanki chcą się z nami spotkać. List został wysłany dnia : 14-ego lutego.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
