Rozdział drugi :
Odkąd list został wysłany minęły już trzy miesiące. Przez ten długi czas chłopcy nie zadzwonili. ; c
Zastanawiałyśmy się , czy to może my mamy coś z telefonami , czy może jak wcześniej wspomniałyśmy chłopcy pomyślą , że kolejne ' zwariowane i spragnione fanki chcą się z nimi spotkać ' . Obie stwierdziłyśmy, że nie mamy po co tam lecieć. Powiedziałam cioci, że na wakacje może zamówić nam bilety do Belgi. Jeździmy tam co roku. Tym razem zapytałam się Oli czy nie chciałaby pojechać ze mną. Zadziwiła mnie bardzo jej odpowiedź ponieważ byłam przekonana , że się zgodzi. Ta jednak odparła:- No chyba sobie żartujesz.!! Tyle czekałyśmy , aby do nas zadzwonili, tyle się trudziłyśmy . A ty teraz tak po prostu chcesz odpuścić.?
- Nie wiem jak ty, ale ja nie mam zamiaru odpuścić.Nawet jeżeli ich nie spotkamy to ten pobyt tam zapamiętamy do końca życia.!!
Po tych słowach , które wykrzyczała z siebie dziewczyna w słuchawce zapanowała cisza...
Żadna z nas nie wiedziała co teraz powiedzieć.
Nie było już nad czym się zastanawiać. - stwierdziłam.
Rozłączyłam się. Po czym stwierdziłam , że miała racje. W takim momencie gdy jesteśmy już tak blisko wygranej nie mogę się poddać.! Mama co do naszej wyprawy , od początku miała wątpliwości. Jednak zapewniłam ją , że poradzę sobie. Znajdę pracę, i mieszkanie. Mijały dnie i noce, tygodnie i miesiące..
Wreszcie nadszedł wielki dzień. Zakończenie roku szkolnego!
Na ten dzień czekałam od bardzo długa. Jak zwykle zadzwoniłam do przyjaciółki , aby zapytać w co się ubrać. Ona podpowiedziała mi , że ubrała białą bluzkę i spódniczkę. Zapytałam czy ma swoje koturny?
Tak- odparła.
Ubiorę się tak samo - stwierdziłam.
Na 11:00 3 gimnazja musiały stawić się na hali.
Jednak jak to każda dziewczyna , spóźnia się i nigdy nie jest na wyznaczoną porę. Tym razem nie spóźniłyśmy się długo z Olą. To przecież tylko pięc minut. Kiedy chwyciłam za klamkę od hali, wiedziałam , że mina nauczycieli nie będzie radosna. 1..2..3..weszłyśmy. Tak jak się spodziewałyśmy nauczycieli patrzeli na nas krzywo. Za bardzo się tym nie przejmowałyśmy. Gdy dyrektor przemawiał nikt go nie słuchał. Gdy on przemawia pięć minut ja zasypiam już na pierwszej. Po trzech godzinach męczarni przystąpiliśmy do rozdania świadectw. Wiedziałam na samym początku , że nie będę miała świadectwa z czerwonym paskiem .. Nadeszła w końcu moja klasa (3d). Z mojej klasy wywołani zostali:
Aleksandra
Olek
Ula
Maurycy
...
i w pewnej chwili zostało wyczytane moje nazwisko. Na początku myślałam , że się pomylili. Obliczając wcześniej sama moją średnią wychodziło mi , że mam :4,71. Więc matematyk musiał mi podwyższyć ocenę ^^.
Po rozdaniu świadectw uciekliśmy w z hali. Koledzy zapytali się nas czy idziemy oblewać z nimi zakończenie roku. Nigdy nie odmawiamy..
Wypiłyśmy 3 piwa, po czym stwierdziłyśmy , że PAS.!
Po powrocie do domu , była już późna godzina . Wiec zaproponowałam Oli nocleg u mnie. Ta jak zwykle się zgodziła. Zasnęłyśmy jak małe dzieci o 24:00. Chyba źle podziałało na nas to piwo..
Następnego ranka gdy się obudziłyśmy była godzina 13. Było bardzo gorąca, więc postanowiłyśmy pojechać na plaże. W drodze na plaże, w tramwaju oblało nas piwem dwóch pijanych facetów. Więc zawróciłyśmy do domu.
Wreszcie nadszedł 28 lipca. Jeszcze nie spakowałam się do końca, a Ola już po mnie była.Samolot miałyśmy na 15:27. Miałam czas- pomyślałam . Nie ma co się spieszyć. Jednak Aleksandra byłą innej myśli.. Rodzie wygonili mnie już z domu. Żegnając się z nimi bardzo ich przytuliłam , ucałowałam, i powiedziałam , że będę im kartki z Londynu wysyłać. Miałam cztery zapełnione walizki+ duża torba. Doszłyśmy w końcu na lotnisko. Zostało nam jeszcze 10 minut więc kupiłyśmy sb napoje.
W końcu przyleciał nasz samolot, byłam bardzo podekscytowana , ponieważ pierwszy raz w swoi, życiu leciałam samolotem. Po godzinnym siedzeniu w samolocie , zaczęła boleć mnie dupa. A przed nami był jeszcze 5 godzinny lot. Mija 3 godzina lotu. Nagle samolot zaczął się bardzo kołysać , jak gdyby pilot stracił panowanie nad samolotem..
Siedziałyśmy jak wryte w tych fotelach, bo nie wiedziałyśmy jak mamy się zachować w tej sytuacji..
Czułam jak powoli , spadaliśmy w dół. Ola zrobiła się na twarzy blada jak ściana. Myślałam , że zaraz na mnie zwymiotuje .
Samolot runął. Odbiłam głową od fotela, ale nic mi się nie stało. Ola jednak, wyglądała jak trup. Z policzka ciekłą jej krew. Zaczęłam wrzeszczeć..
Krzyczeć pomocy,. Jednak nikt nie był w stanie mi pomóc.
W najmniej oczekiwanym momencie zadzwonił telefon.. Na ekranie wyświetlił się zagraniczny numer..
o jeju ! :O
OdpowiedzUsuńWeż ich uratuj ! :DPisz piszpiszpiszpisz !
Świtnie , genialnie , zajebiscie piszesz :D
Czekam na nn <3
Dziękuję ^^
UsuńWspaniale kotku :3
OdpowiedzUsuńCzekam na następny <3 ;*
MAM NADZIEJĘ, ŻE PRZEŻYJE <3 .!
taa,. ; D
UsuńTeż mam taką nadzieję,. ; 3
Aaa..!! Genialny haha..czekam na następny <3 !! ;D
OdpowiedzUsuńSUPER!
OdpowiedzUsuńKiedy nowy rozdział?
nie wiem . ;p
Usuń